CESARZ KOMMODUS (161 - 192)

CESARZ KOMMODUS (161 - 192)

Wielokrotnie był obiektem zamachów, ale tym razem nie miał najmniejszych szans – podczas kąpieli w towarzystwie swej ulubionej metresy Marcii, która podała mu wcześniej truciznę, został zaatakowany przez atletę, a zarazem swego trenera (o wdzięcznym imieniu Narcissus) oraz prefekta pretorianów, którzy – dla upewnienia się o skuteczności swego czynu – osłabionego już cesarza udusili.

Zapewne nie o takim losie dla swego syna myślał Marek Aureliusz – jeden z najwybitniejszych cesarzy i najszlachetniejszych ludzi, który wbrew utartemu od czasów cesarza Nerwy (96 r.) zwyczajowi adopcji, czyli powoływania na tron najlepszych, najpierw do współrządzenia, a później do objęcia tronu naznaczył własnego syna. Nic nie wskazuje na to, że Marek Aureliusz miał inne plany sukcesji, jak niektórzy pragnęliby to widzieć. Kommodus był cesarskim dzieckiem zrodzonym w czasie, gdy cesarz dzierżył władzę, towarzyszył mu podczas wypraw wojennych i filozoficznych dysput – w odróżnieniu więc od swych poprzedników cesarz miał naturalnego spadkobiercę i nie potrzebował szukać innego. Wraz z tą sukcesją zakończył się trwający prawie sto lat okres cesarzy adoptowanych, a zarazem najkorzystniejszy w dziejach imperium czas, obfitujący w wybitnych strategów, polityków i gospodarzy, czas cesarzy Trajana, Hadriana, Antonina Piusa i wreszcie ostatniego – Marka Aureliusza.

Kommodus był pięknym młodzieńcem o jasnych, kręconych włosach, regularnych rysach twarzy i atletycznej budowie ciała. Był doskonałym, leworęcznym wojownikiem, chętnie popisującym się publicznie swymi zdolnościami łuczniczymi, fechtunkiem i powożeniem w wyścigach konnych w Circus Maximus. Po objęciu rządów w 180 roku trudno było przypuszczać, że z czasem stanie się on aż tak karykaturalną postacią, znienawidzoną przez senat i arystokrację, człowiekiem o rozdętym ego, który największą radość czerpać będzie z walk z gladiatorami i zabijania dzikich zwierząt na arenie. Sprawiało mu to tak wielką przyjemność, że poczuł się wręcz wcieleniem samego Herkulesa.

Prowadzenie interesów państwa, umacnianie granic imperium i dbanie o dobrostan jego obywateli nudziło jednak młodego cesarza, toteż obowiązki te przekazywał, ku oburzeniu senatorów, którym do tej pory przypadało prawo do współrządzenia, swym zaufanym pretorianom i wyzwoleńcom. Przez 12 lat rządów czas mijał cesarzowi na zażegnywaniu kryzysów i skazywaniu na śmierć swych poddanych, których obarczał winą za niepowodzenia swego panowania: deficyt zboża, rewolty legionów czy zamieszki uliczne. Do tego dochodził rosnący chaos w państwie, spadek produkcji rolnej i związany z tym kryzys handlu, inflacja i mniejszy dopływ podatków. Innym problemem była nieznana do tej pory w tym rozmiarze symonia (sprzedaż stanowisk i urzędów) w wojsku i państwie, w efekcie czego stery władzy przechodziły w ręce ludzi niedoświadczonych i chciwych.

Zła, wręcz złowieszcza opinia o Kommodusie zrodziła się już za jego życia – knowano, że nie był on synem statecznego i mądrego Marka Aureliusza, lecz jednego z gladiatorów, którymi chętnie otaczała się jego matka. Kpiono, że farbował i pudrował włosy, z lubością rozpowiadano, że jego twarz jest nalana jak u pijaka. Nazywano go lubieżnikiem znanym z biseksualnych orgii, który w swych erotycznych podbojach nie oszczędził nawet swych sióstr. Wszystkie te opowieści chętnie rozpowszechniali senatorowie, których Kommodus najpierw obłożył wysokimi podatkami i odsunął od rządzenia, a gdy nie byli ulegli, również mordował. Z drugiej strony także oni robili wszystko, aby się go pozbyć.

Kommodus od samego początku miał do czynienia ze spiskami i nieudanymi zamachami na swe życie, co musiało wpłynąć na jego psychikę i sprawiło, że nieufnością darzył nawet najbliższych. Dwa lata po objęciu rządów przeżył w pobliżu Koloseum pierwszy zamach, w który zamieszana była jego siostra Lucylla i której przyszło zapłacić za to życiem. Wobec poczucia czyhającego zagrożenia Kommodus zamknął się w swym pałacu, unikał oficjalnych spotkań i wyjść – oprócz tych do obozu gladiatorów, gdzie ćwiczył i trenował. Kolejne zamachy i spiski na jego życie coraz bardziej pogłębiały jego niechęć do rzymskiej arystokracji. Popularnością cieszył się natomiast wśród rzymskiego ludu, któremu szczodrze dostarczał chleba i igrzysk. Jak nigdy dotąd Koloseum zapełnione było do ostatniego miejsca, również przez zmuszanych do tego arystokratów, którzy z odrazą patrzyli na deklasację i graniczącą z obłędem megalomanię cesarza. Falę niechęci wzbudził też pomysł Kommodusa, by już za życia ogłosić go bogiem, synem najwyższego władcy nieba i ziemi, ojca bogów – Jowisza.

W 191 roku w Rzymie wybuchł wielki pożar, który strawił znaczną część miasta, w tym świątynię Westy, świątynię Pokoju i sporą część cesarskiego pałacu. Kommodus nakazał szeroko zaplanowaną odbudowę, ale dzieła tego nie dokończył. Po raz ostatni publicznie widziano go w listopadzie następnego roku, kiedy w trakcie dwutygodniowych igrzysk wystąpił na arenie tłumnie wypełnionego Koloseum jako Herkules Venator (polujący Herkules) i popisywał się umiejętnościami łuczniczymi, zabijając ponoć setkę dzikich zwierząt, w tym tygrysy, lwy, słonie i hipopotamy. Miesiąc później, ostatniego dnia roku, został zamordowany. Po zamachu, którego padł ofiarą, senat ogłosił haniebną dla cesarzy formułę damnatio memoriae, czyli skazanie Kommodusa na wieczną niepamięć. Jego imię zniknęło z pomników i dokumentów. Nie na długo jednak. Z politycznego chaosu, który na rok zapanował w Rzymie, wyłonił się ostatecznie nowy kandydat na cesarza – Septymiusz Sewer. Ponieważ po wstąpieniu na tron pragnął legitymizować swą władzę, uznając się za adoptowanego (fikcyjnego) syna Marka Aureliusza, nie mógł pozwolić, aby jego brat znajdował się w stanie niełaski. Senat rehabilitował w tej sytuacji Kommodusa, a w 197 roku zaliczył go nawet w poczet bogów.

Jako budowniczy Kommodus nie pozostawił po sobie niczego znaczącego, ale szerokiej publiczności znany jest za to z innego powodu. Stał się jednym z głównych bohaterów wielkiej hollywoodzkiej produkcji filmowej pod tytułem Gladiator. Wiele w filmie zmieniono dla potrzeb politycznej poprawności i trzymającej w napięciu narracji, ale mimo to sam cesarz przypomina zapewne w jakiejś mierze tego prawdziwego – nieszczęsnego syna wielkiego ojca.

Źródło - https://roma-nonpertutti.com

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PAŃSTWO WIELKOMORAWSKIE

JOWISZ (JUPITER)

POPPEA SABINA. DRUGA ŻONA CESARZA NERONA